Zamach na Hitlera i Duszniki Zdrój a przede wszystkim Zieleniec jako miejsce aresztu domowego rodziny Stauffenberg. Konstanze von Schulthess – „Nina Schenk hrabina von Stauffenberg. Mój mąż chciał zabić Hitlera” (Świat Książki, Warszawa 2009). ,,Przez przeoczenie, a pewnie i przez fakt jej rosyjskiego pochodzenia, przydzielono ją do zbiorczego transportu Rosjanek, wożonych od więzienia do więzienia w bydlęcych wagonach na słomie. Widywałam takie transporty przy Alexanderplatzu w Berlinie, kiedy więźniarki upychano w przepełnionych «zbiorczych celach» i za kradzieże kazano im jeść jedzenie bez łyżek prosto z miski. Była to dla niej prawdziwa droga przez mękę, przyjechała do obozu kompletnie zawszona.
Dopiero kiedy babka zaczęła się gwałtownie bronić przed ogoleniem głowy na łyso, strażnicy zorientowali się, że w ogóle nie należy do tego transportu, ponieważ ma status aresztowanej prewencyjnie (ech! ten niemiecki? bałagan – od red.).

„Została wtedy przeniesiona do więźniarek o tym samym statusie, zebranych w «Hindenburgbaude» (dawny hotel) w Riesengebirge. Cieszyła się z wygodnego łóżka, miękkiej poduszki, spacerów. Zbierała kostki cukru i orzeszki z buczyny dla wnuków. Ale nie trwało to długo, ponieważ kiedy pojawił się na kontroli jakiś gestapowiec, został przez więźniarki wyszydzony. Zemsta nie kazała na siebie długo czekać”.
Z zaleceniem, że „najgorszym wrogom” powodzi się tam o wiele za dobrze, została wywieziona razem ze wszystkimi członkami rodziny Stauffenbergów do obozu koncentracyjnego Stutthof niecałe 40 kilometrów od Gdańska, gdzie trafiła do prymitywnego baraku. Warunki tam panujące były katastrofalne, poza tym w obozie szerzyła się dyzenteria.”
