Dzisiaj spotkali się po latach, aby powspominać i odszukać w pamięci wydarzenia powojenne.

Pan Piotr Długoszewski był w sierocińcu w Dusznikach-Zdroju prawdopodobnie od stycznia 1945 roku i przebywał na pewno do sierpnia 1948 roku co ma potwierdzenie w dokumentach. Pan Piotr do dzisiaj nie zna prawdziwej daty urodzenia oraz swego imienia i nazwiska oraz pochodzenia.
Pan Henryk mógł być w Dusznikach-Zdroju ponieważ jego późniejsze losy splatają się z losami Piotra niemal identycznie. Brak wszelkich dokumentów z lat 1946-1947 utrudniają poszukiwania.
Spotkanie po latach
Pan Henryk kiedy odwiedził Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju doznał szoku. Nie zdawał sobie sprawy, że jego losy są identyczne co losy Piotra.
Pan Henryk nie zna swej prawdziwej daty urodzenia, imienia i nazwiska, ale ma miejscowość urodzenia w Niemczech co pozwala na pewne badania z mojej strony.
Sierociniec i wspólny pobyt Pana Henryka i Piotra



Dzisiaj spotkali się w dusznickim sierocińcu. Zostawiłem ich samych. Wspominali nauczycieli, wychowawców, wydarzenia. Nie chciałem im przeszkadzać. To ich sieroce opowieści z pierwszych lat szkolnych.
Płakowice i pobyt wśród Koreańczyków
Wspólne życie wśród dzieci koreańskich. Pewnie siedzieli koło siebie, bawili się, psocili. Dużo pamiętają. Widać u nich wzruszenie. Pan Henryk pamięta koreańskie nazwiska i bardzo dużo szczegółów pobytu.

Karpacz i wspólny pobyt. Zdumiewa mnie ilość zapamiętanych wydarzeń. Pojawia się nazwisko wychowawcy Pani Aliny Centkiewicz żony znanego podróżnika i pisarza.
Pierwsze dwie godziny byli sami ze swymi opowieściami. Później wspólny spacer i zwiedzanie sierocińca. Pan Piotr zapamiętał wiele a Pan Henryk jak przez mgłę. Skupia się i analizuje. Niedługo wróci do domu. Rozpoczniemy na podstawie szczątkowych danych poszukiwania jego tożsamości. Jest i tak bardzo szczęśliwy. Pierwszy raz kogoś interesuje jego wojenny i powojenny los. Władze nigdy nie interesowały się sierotami. Uznały, że jak dadzą jedzenie i spanie to to wystarczy sierotom. Nie wystarczy. Oni chcą poznać swą tożsamość. Ciekawi ich kim naprawdę są.
Dzisiaj odżyły wspomnienia sierocych dni. Wymienili się adresami, telefonami. Będą wspominać dalej dziecięce lata w sierocińcach. Było tych sierocińców wiele. Taki to jest los sierotek.

Pasjonująca historia. Losy sierot niemieckich czy północnokoreańskich po 1959 r. to kolejna nieodkryta karta być może tragiczna. Czy kiedyś dowiemy się?
Mam chociaz możliwość zobaczenia miejsc pobytu sierot. Tematem zainteresowałam się po przeczytaniu „Tajemniczy sierociniec. Duszniki Zdrój” Dariusza Giemzy jak i odwiedzenia jego Muzeum Skarbiec Duszniki Zdr. Cieszy Lwówecka inicjatywa i liczę na IPN.