Sierotka z Dusznik-Zdroju i cudowne odnalezienie po 78 latach

Dariusz Giemza

Niesamowita historia, która wydarzyła się naprawdę. Jest styczeń 1945 roku roku. Mała ponad trzyletnia dziewczynka jest z babcią. Zachorowała i przebywa w szpitalu w Brzegu. Tymczasem matka jest razem z kilkumiesięczną drugą córeczką w domu. Wydarzenia końcówki wojny i zbliżająca się do Brzegu Armia Czerwona powodują, że mała Urszulka  wraz z innymi dziećmi zostaje ewakuowana do sierocińca w Dusznikach-Zdroju. Najpierw do budynku dawnego domu Cecilia a następnie do Parkhotel. Niemieckie pracownice uciekają a opiekę nad dziećmi przejmują polskie siostry Notre Dame.

Przychodzi maj 1945 roku i nagle wszystko się zmienia. Dzieci dorastają już w Polsce. Tymczasem siostrzyczka Urszuli wraz z matką i babcią wydostają się z Brzegu udając się w głąb Niemiec. Teraz matka rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwania swojej córeczki. Otrzymuje wiadomość, że dziecko jest w Dusznikach-Zdroju. Wysyła pismo i dostaje smutną wiadomość, że Urszula została adoptowana a po więcej informacji należy udać się do Wojewódzkiego Wydziału Opieki Społecznej.

Poszukiwania i korespondencja utknęły na tym etapie. Matka i siostra boleją nad utratą córki. Z biegiem lat pomimo starań poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu. Dzięki prywatnemu śledztwu wiem, że w październiku 1946 roku Urszulka udaje się z ojcem adopcyjnym do Jaworzna.

27 grudnia 2023 otrzymuje email z Hamburga. Oto jego skrócony tekst:

Szanowny Panie Giemza,

Nazywam się Ingrid … i kontaktuję się z Panem z Hamburga w Niemczech. Natknęłam się na Pana badania dotyczące sierocińca w Bad Reinerz poprzez internet. Jestem córką Ingrid …, z domu …, siostry Ursuli …, urodzonej 20 sierpnia 1941 roku w Brieg (Śląsk). Moją babcią była …, owdowiała …, ojciec Urszuli nazywał się … . Od początku lat czterdziestych do końca drugiej wojny światowej moja babcia mieszkała ze swoją matką i dwiema dziewczynkami Ursulą i Ingrid w Schönau, w powiecie Oppeln (Opole). Kiedy Schönau zostało ewakuowane w 1945 roku, moja matka Ingrid była pod opieką swojej matki, a Ursula była pod opieką swojej babci . Kobiety zostały rozdzielone, Urszula zachorowała i musiała zostać zabrana do szpitala. Moja babcia została deportowana w nocy i nie pozwolono jej pojechać do szpitala, aby odebrać Urszulę. Zgodnie z wnioskami o poszukiwanie, które moja babcia składała przez wiele lat, Urszula została zabrana do domu dziecka w Ban Reinerz, Dusyniki-Zdrój. Urszula miała wtedy cztery lata. Otrzymaliśmy pismo z dnia 11 grudnia 1946 r. z domu dziecka w Dusnikach-Zdroju, które potwierdza, że Urszula (w piśmie nazywana Ursel) przebywała w domu dziecka w Dusznikach-Zdroju. Urszula została jednak oddana pod opiekę rodziny „dobrych, pobożnych i bogatych ludzi” i Urszuli nie można było już tej rodzinie odebrać. Moja babcia przez dziesięciolecia próbowała odnaleźć swoją córkę Urszulę. Moja mama zmarła dwa lata temu i jeszcze na łożu śmierci lamentowała, że tęskni za siostrą. Teraz natknęłam się na Pana informacje i chciałabym podjąć kolejną próbę odnalezienia ciotki. To byłby cud, ale nie chcemy tracić nadziei. Czy może Pan w tym pomóc lub jaki byłby najlepszy sposób dla nas jako rodziny, aby wznowić nasze poszukiwania Urszuli? Byłabym bardzo zadowolona, gdybyś się odezwał i pozostaję z najlepszymi pozdrowieniami z Hamburga.

Wcześniejsze poszukiwania Urszulki.

Nie ukrywam, że na ślad Urszulki trafiłem trzy lata temu. Podjęta wtedy próba jej odnalezienia nie powiodła się. Miałem wprawdzie nazwisko i miejscowość gdzie pojechała tuż po adopcji , ale tylko tyle. Mogła tam przebywać kilka dni, mogła też ta miejscowość być etapem dalszej jej podróży. Nikt w Jaworznie nie znał tego nazwiska a dotyczy to roku 1946. Prawdopodobne było, że wyszła za mąż i zmieniła później nazwisko.  Po emailu rodziny niemieckiej wstępują we mnie nowe siły.

Przełom w poszukiwaniach Urszulki

Teraz już maksymalnie skupiam się na jej odnalezieniu tym bardziej, że pojawiła się rodzina czyli druga strona łamigłówki. Urzędnicy nie za bardzo mogą pomóc. Najlepsi są pasjonaci i na taką osobę trafiam w Jaworznie.

Genealogia Jaworzna podejmuje się trudu poszukiwawczego. W ciągu tygodnia mamy już adres Urszuli w Krakowie. Niestety ktoś z mieszkańców Jaworzna informuje na facebooku o śmierci Urszulki. Ta smutna wiadomość okrywą żałoba jej rodzinę. Tak niewiele przecież brakowało.

To właśnie trzy córki  zmarłej siostry Urszuli przez kilkadziesiąt lat poszukiwały swej cioci. Nie minęła doba i okazało się, że nie był to grób naszej Urszulki. Ktoś na Grobonecie odczytał nazwisko i imię , ale to nie była nasza Urszulka. 

Pojawia się nadzieja na odnalezienie Urszulki.

Powiadamiam trzy dziewczyny o tej pomyłce i żyjemy kolejną nadzieją.  Kilkanaście telefonów pod wskazany adres  nie przynoszą efektu. I wreszcie odzywa się męski głos. Opowiadam historię Urszulki. Mężczyzna nie wierzy w me opowieści. W słuchawce pyta ,,Mamo czy ty miałaś siostrę i następuje odpowiedź, a skądże”. Dyplomacja przynosi efekty  i już wiem na 100%, że Urszulka żyje.

Usłyszałem przecież jej głos w telefonie. Teraz powiadamiam rodzinę w Niemczech. Dziewczyny załatwiają tłumaczkę i na 5 głosów rozpoczyna się rozmowa. Mam dla was dwie wiadomości. Pierwsza, że rozmawiałem z synem i, że nie jest zainteresowany tym co opowiedziałem. I mam drugą wiadomość. Słyszałem Urszulę. Ona żyje. Łzy i radość nie mają końca.

Zaledwie kilka dni później trzy dziewczyny pojawiają się w Krakowie. Hamburg, Mediolan, Wiedeń i Kraków. Całodzienne oczekiwanie pod domem i próba kontaktu jest niemożliwa. Kontakt z miejscowym księdzem, pomoc sąsiadki i na wieczór Urszula wychodzi na korytarz do jednej z dziewczyn. Pierwsze spotkanie cioci.

Nazajutrz w godzinach porannych trzy siostrzenice odbywają pierwsze rodzinne spotkanie. Łzy, wzruszenie, zdjęcia i opowieści. Potem kolejne. Rodzina została połączona po 78 latach rozłąki. Siostrze zabrakło dwa lata.

Duszniki-Zdrój i tajemniczy sierociniec to pasjonująca historia. Kilkanaście odnalezionych dzieci. Łączenie rodzin po ponad 70 latach rozłąki. Do 2018 roku była cisza a dzisiaj wiemy już tak wiele.

W Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju sierotki dusznickie mają swoje godne miejsce.

Te, które nie przeżyły też są upamiętnione dzięki ofiarodawcom, którzy przyczynili się do powstania grobu-symbolu. Niektóre dzieci bowiem na skutek chorób zmarły.

Marzeniem jest pomnik przy sierocińcu, który upamiętni te tragiczne wydarzenia. To jednak już przyszłość. Czas pokaże. Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju czyni starania.

Zarówno w Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju jak również tutaj do nabycia jest książka Tajemniczy Sierociniec opisująca losy dusznickich sierotek. Można zamówić pod tym linkiem: zamawiam.

Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju jest bezpłatne i prywatne.

Nie jest dotowane przez instytucje miejskie i kultury.

Proszę o wsparcie na realizację zadań kulturalnych.

Skomentuj