Kilkanaście lat temu mój kolega ze Szczytnej Pan Halemba przekazuje mi kartonikowe zdjęcie z piękną dedykacją. Na dole podpis ks. Lubianiec.
Jak wszedłem w posiadanie zdjęcia? W czasie remontu między belkami na strychu były klisze i kartonikowe zdjęcie. Widocznie było to coś cennego dla rodziny. Mijają miesiące i ustalam dom i poznaję rodzinę Dulke. To właśnie na około 200 zdjęciach najczęściej jest przedstawiana ta rodzina. Bertold i Klara Dulke oraz ich przybrany syn.

Posiadam też jego listy pisane z frontu. Próbuję ustalić kim byli państwo Dulke. Byli bezdzietnym małżeństwem. To właśnie dla nich wypisał dedykację ks. Lubianiec w roku 1918. Prawdopodobnie w tym roku Klara i Bertold Dulke przyjechali do dawnego Bad Reinerz czyli Dusznik-Zdroju.

Poszukiwałem tej rodziny, aby przekazać zdjęcia. Na fotografiach jest też rodzina Hatscher. To opisywana wcześniej rodzina gdzie mieszkał Willi Hatscher – cyrku „Schippers & v. d. Ville”
Próbuje ustalić kim była ta rodzina w Wilnie. Dzięki książce Pana Dariusza Lewickiego z Wilna poznaje historię wielkich dzieł, który czynił ks. Lubianiec i , które są tak pięknie opisane. Prawdopodobnie rodzina Dulke wspierała te dzieła swą dobroczynością. Była to bardzo katolicka rodzina co ma tez potwierdzenie w wystroju ich mieszkania. To oni wspierali materialnie dzieła ks. Lubiańca. Na pamiątkę tych wydarzeń być może przez odjazdem z Wilna ks. Lubianiec podarował im swoje piękne zdjęcie z dedykacją. Na przodzie fotografii pięknie tłoczony monogram fotografa z koroną Stanisława Filiberta Fleury ,,S.FLEURY VILNO”. W prawym dolnym rogu 4 miniatury medali i nagród , które zdobył fotograf. To potwierdzało jego profesjonalizm, jakość usług i podnosiło prestiż zakładu. Powyżej tłoczony podpis to jest odbicie własnoręcznego podpisu fotografa. Mamy też informację, że negatywy są zachowane. Dla podkreślenia rangi zakładu jego nazwa jest napisana po francusku. I odnośnik, że zakład jest wyróżniony przez Petersburską Cesarską Akademię Sztuk Pięknych. Na odwrocie piękna dedykacja.,, Wielce czcigodnemu Panu Bertoholdowi Dulkö”. Tutaj mój przypis-książka adresowa Reinerz podaje Dulke. Oto kolejna treść.




,,Niech to zdjęcie będzie dowodem Waszej życzliwości. Pokazuje ono, że nawet pośród okrucieństw wojny i dzikiego hałasu broni, dobroczynność jest bardzo cenna. Pokazuje też, że prawdziwa przyjaźń może się wtedy zrodzić i rozwijać”.
Na samym dole ,, Z najwdzięczniejszym i najprzyjaźniejszym sercem składa w darze i dedykuje Kanonik Katedralny Karol Lubianiec.

Dosłownie kilka dni temu odkrywam wspaniałego człowieka z Wilna Pana Dariusza Lewickiego, który napisał książkę ,,Dom Serca Jezusowego w Wilnie /Część I/1907-1924/ gdzie podkreśla ogromne dzieła ks. Lubiańca.


Wcześniej zgłasza się do mnie emailem rodzina ks. Lubiańca. Pani Marta Szostak pisze email. ,,Jestem z rodziny księdza Karola Lubiańca, bardzo byśmy chcieli odwiedzić Duszniki-Zdrój i zobaczyć zdjęcie ks. Lubiańca. W poniedziałek mamy spotkanie z autorem książki o księdzu- Dariuszem Lewickim z Litwy”. Pozdrawiam Marta Szostak”.
Nie ukrywam, że pojawiły się łzy radości.



Ksiadz Lubianiec to postać niezwykła. Dzięki ksiażce Pana Lewickiego można prześledzić jak ogromne były zasługi ks. Lubiańca szczególnie w jego dobroczynności. Jego męczęnska śmierć i całe życie zasługują na pamieć. Przypomnę, że cała duchowość ks. Sopoćki spowiednika Siostry Faustyny to właśnie zasługa kiędza Karola. Ks. Sopoćko wielokrotnie podkreślał czyny tego zacnego kaplana. Tak o nim pisał,, ks. Lubianiec zwracał uwagę na usterki z miłością i współczuciem, unikając cierpkości. Nawet wymierzając kary, nie chował urazy, szanując przy tym osobę, a karcąc jedynie niewłaściwy czyn”.


,,Michał zastał w seminarium kilku wybitnych kapłanów, których postawy i zaangażowanie były godne naśladowania. Byli to: ks. J. Uszyłło – rektor. ks. K. Lubianiec – inspektor. ks. St. Zawadzki – ojciec duchowny, ks. J. Kurczewski, ks. L. Żebrowski, ks. St. Miłkowski. Wśród nich wyróżniał się najbardziej ks. K. Lubianiec. Miał u alumnów opinię gorliwego i kochającego ich przełożonego. Prowadził ascetyczny tryb życia. Był zawsze zrównoważony i opanowany, nigdy nie pokazywał złego humoru. Do wykładów był zawsze dobrze przygotowany, wymagał dużo, ale był wyrozumiały wobec alumnów. Udzielał się społecznie prowadząc ochronkę dla dzieci i zajmował się budową dwóch kościołów. Jego postawa oraz innych wychowawców i profesorów wywarły niewątpliwie wpływ na całą formację Michała. Podsumowując okres swego pobytu w seminarium zapisał: Czas tu spędzony zaliczam do najbardziej owocnych. (Dziennik, z. 2, s. 14)”
Tutaj artykuł ks. Krahela z którym wiele razy się kontaktowałem. On przekazał mi wiele cennych informacji.
Niedziela 14 czerwiec 2026.




Czekam z niecierpliwością na przyjazd moich gości. O godzinie 15.00 spotykamy sie na ulicy Chopina. Opowiadam o Dusznikach-Zdroju. Siadamy na ławeczce przy sierocińcu gdzie moi goście raczą się dusznicką wodą. Opowiadam o sierotkach, o znanych postaciach i i historię odnalezionego zdjęcia. Rodzina pokazuje mi cenne pamiątki po ks. Lubiańcu.


Snujemy plany na przyszłość, aby ta postać była bardziej rozpoznawalna. To według opinii wielu ludzi człowiek święty. Rodzina opowiada o jednym z cudów za przyczyną ks. Karola. Mały chłopczyk od urodzenia nie mówił. Ojciec dziecka był prawosławny. Matka zaniosła dziecko do księdza Lubiańca prosząc o radę. Ks. Lubianiec zaproponował ochrzczenie dziecka w rycie katolickim i obiecał modlitwę. Po niedługim czasie kiedy rodzina była w mieszkaniu i za oknami domku padał deszcz nastąpiła rzecz niewiarygodna. Mały chłopczyk wypowiada znienacka słowa ,,pada deszczyk”. Matka dziecka zemdlała a ojciec dziecka nie mógł uwierzyć. Badali go bowiem najlepsi lekarze a ks. katolicki przyczynił się do uzdrowienia/ świadectwo rodziny/.
Myślę, że to spotkanie to nasz wspólny początek drogi razem z naszym bohaterem. Myślę, że jeszcze mamy wiele do odkrycia. W czasie smacznego obiadu w restauracji ,,Dobre Smaki” padło wiele propozycji i pomysłów.
Na koniec udaliśmy się do parku , aby zrobić pamiątkowe zdjęcia i podjechaliśmy pod dom gdzie dzięki zdjęciu ukrytemu na strychu piszemy nową historię. Myślę, że to początek naszej wspólnej drogi. Dziękuję za to piękne i owocne spotkanie.
Polecam artykuł ks. Profesora Tadeusza Krahela o ks. Lubiańńcu.