Historia jest niebywała. Dusznicki sierociniec odsłania kolejne niesamowite historie. Już wcześniej wiedziałem, że kilkoro dzieci trafiło do Dusznik-Zdroju. Zaskoczyło mnie jednak, że niektóre dzieci powróciły, ale jednak nie wszystkie. Nie dawno jedno z tych dzieci odnalazłem. Przedstawiam los Pana Kukutschki, który był husyckim pastorem w Pardubicach. Został przez Niemców ukradziony. Niemcy robili na nim eksperymenty medyczne. Był dzieckiem schorowanym, a mimo to po ciężkich doświadczeniach przeżył.

Część Listu od pastora Kukuczki
Nie wiem nic o moim życiu przed 1946 rokiem. Moi krewni też nie.
,,Tylko tyle, że przywieziono mnie do Cieszyna w 1946r, gdzie pojechał po mnie ojciec. Wróciłem w stanie całkowitego wyniszczenia, nie mogłem chodzić ani siedzieć i miałem ciągłą biegunkę. Lekarze powiedzieli ojcu, że nie dożyję 5 lat, a jeśli nawet, to będę kaleką. Dzieciństwo spędziłem w sanatoriach i domach rekonwalescencji. Moja matka zmarła 23 marca 1946 roku w wieku 27 lat. Więc jej nie pamiętam. Myślę, że to wystarczy, aby rozpocząć naszą korespondencję. Uwierz mi, jestem bardzo zaskoczony, że ktokolwiek interesuje się tymi sprawami. Dlatego jestem wdzięczny za zaangażowanie w tę sprawę.”
Część listu od dusznickiej sierotki z Pardubic
,,Gdzie pojechał po mnie ojciec. Wróciłem w stanie całkowitego wyniszczenia, nie mogłem chodzić ani siedzieć i miałem ciągłą biegunkę. Lekarze powiedzieli ojcu, że nie dożyję 5 lat, a jeśli nawet, to będę kaleką. Dzieciństwo spędziłem w sanatoriach i domach rekonwalescencji. Moja matka zmarła 23 marca 1946 roku w wieku 27 lat. Więc jej nie pamiętam. Na koniec dziękuję za poświęcony czas w tej sprawie. Życzę błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, wszystkiego dobrego w 2022 roku i wielu sukcesów w pracy. Szczere pozdrowienia od Erwina Kukuczki ”
Dzieciństwo Kukuczki
Erwin Kukuczka urodził się 27 maja 1944 roku w polskiej wsi Istebna, która w tym czasie należała do nazistowskich Niemiec. Praktycznie nie znał swojej matki. Zachorowała ona na gruźlicę, więc mały Erwin musiał zostać przeniesiony do sanatorium dziecięcego. Wraz z 316 innymi dziećmi został przewieziony do Niemiec, gdzie wypróbowano na nich preparat dla niemowląt. Tylko 12 z tych dzieci wróciło do Cieszyna w 1946 roku. Mój ojciec rozpoznał go tylko po pieczątce na szyi. Potem nastąpił pobyt w różnych domach rekonwalescentów, ale stan zdrowia małego Erwina nie był dobry. Za radą żydowskiego lekarza jego ojciec na wszelkie możliwe sposoby smarował go psim smalcem i być może to właśnie ta terapia wyleczyła chłopca. Erwin Kukuczka miał dwoje starszego rodzeństwa. Po śmierci żony ojciec sprowadził do domu w Jabłonkowie wdowę, która przyjechała z córką. Razem mieli jeszcze dwoje dzieci, więc w sumie w mieszkaniu mieszkało sześcioro dzieci. „To była macocha ze wszystkim, biła nas dzień i noc. Moja macocha i mój ojciec ciągle się kłócili i osądzali” – wspomina Erwin Kukuczka.
Na ślad Kukuczki trafiłem niedawno. Znałem miejscowość, skąd Niemcy przywieźli go na Ziemię Kłodzką. Posiadałem taką informację, pisaną po niemiecku Erwin Kukutschka, Jablunkau /Teschen/ i data urodzenia 27.5.44. W miarę szybko odnalazłem Pana Erwina. Rozmawialiśmy przez telefon. Pisaliśmy emaile. Miał odwiedzić niedługo dusznicki sierociniec. Niestety zmarł. Największą zagadką dla mnie jest, w jaki sposób wrócił do Cieszyna w roku 1946. Czemu on wrócił a inne dzieci nie? Skąd ojciec wiedział, że przebywa w Dusznikach-Zdroju?
Czeskie dzieci w Dusznikach-Zdroju i kolejne zagadki
Plowocha/może być literówka w nazwisku/ trafił do Dusznik-Zdroju. Potem został adoptowany. Żyje i mieszka w Polsce. Mam z nim bardzo dobry kontakt. Pomimo mocnych poszukiwań Cieszyn milczy. Został prawdopodobnie ukradziony przez Niemców pod koniec wojny. Notatka w języku niemieckim mówi Plowocha Anton Teschen Bergstrasse 6 ur 17.5.44. Mamy praktycznie wszystko a mimo to po czeskiej stronie mamy milczenie. Może teraz ktoś z rodziny się odezwie i dusznicka sierotka odnajdzie rodzinę.
Bardzo dużo dzieci z pogranicza czeskiego w dusznickim sierocińcu
- Dorda Helene-Cieszyn ur.1944 ul Ingridweg 109
- Engel Gerhard-Horst ur.1943 ul Wermachstrasse 197 Skotchau
- Pawlenka Maria ur.1944 Haatsch191/Ratibor/
- Konietzni Christian ur1944 Teschen Theatherstrasse 46
Dotarcie do kilkunastu nazwisk może być tylko kroplą. Szkoda, że nie jest temat sierot wojennych badany przez instytucje państwowe. Dzisiaj wiem, że mogło tutaj trafić kilkaset dzieci z pogranicza polsko-czeskiego. Temat sierot jest kompletnie zaniedbany. Dzieci pozostają bez tożsamości a poszukiwania utrudniane przez chore przepisy RODO. Może dzięki pomocy pasjonatów po czeskiej stronie odnajdziemy kolejne rodziny i połączymy zaginionych w wojennej tułaczce. Wyłania się też kolejny mroczny temat eksperymentów medycznych. Pojawił się kiedyś ustny przekaz o leczeniu dzieci na gruźlicę w willi Schoena. Wiem, że tuż po wojnie też leczono tu wiele dzieci pod kątem gruźlicy. Hipoteza kieruje mnie ku temu sanatorium pod koniec wojny.
Czy tutaj Niemcy mogli prowadzić eksperymenty medyczne na czeskich dzieciach. Pod koniec wojny sanatorium zostało opuszczone, a pojawiły się tylko nieliczne głosy autochtonów o małych dzieciach pod koniec wojny. Czas przebadać ten wątek. Czy poznamy prawdę o czeskich dzieciach w Dusznikach-Zdroju? A czy ma to związek z czeskim pociągiem, który stał na stacji w Dusznikach-Zdroju. To już jednak w kolejnym artykule.