Cudowne odnalezienie dusznickiej sierotki

Dariusz Giemza

To się nie powinno zdarzyć, ale jednak się zdarzyło. Dusznicka sierotka po 81 latach od narodzin została przeze mnie odnaleziona. Ta historia to chyba mój największy poszukiwawczy sukces. Mamy rodzinę dobrze sytuowaną. Właściciel posiadłości to znany człowiek i autorytet dla mieszkańców małego miasteczka. Nie będę podawał  prawdziwych danych ze względu na ochronę tych rodzin. Jego nastoletnia córka uwielbia jazdę konną i prowadzi spokojne życie. Jest piękna słoneczna jesień 1943 roku i dziewczyna zachodzi w ciążę. W środowisku ojca będzie to źle postrzegane. Decyzja może być tylko jedna. Nakazuje córce wyjechać  i urodzić dziecko i pozostawić je. Jakie rozterki muszą kierować młodą dziewczyną?  Wyjeżdża  i spędza czas przez wiele miesięcy w jakiejś nieznanej mi miejscowości. Przypuszczam, że gdzieś na Dolnym Śląsku. Tutaj mijają kolejne miesiące.  Przychodzi czas rozwiązania i latem 1944 rodzi się chłopczyk. Jak było wtedy w 1944 roku, to już wiem od rodziny po 81 latach. Matka na polecenie ojca oddaje dziecko w szpitalu,  nie trzymając nawet, na chwilę go na rękach. Nie dane jej było mieć w dłoniach swego maleństwa. Jednak dziecko dostaje nazwisko matki, ale o tym dowiedziałem się około 5 lat temu. Szukałem tego dziecka, ale  ponosiłem same porażki. W czasie zbliżania się frontu rosyjskiego dziecko zaginęło,  a matka samotnie opuszcza Dolny Śląsk. Ślad po dziecku ginie na długie lata.

Kilka lat temu odkrywam, że chłopczyk trafia do Dusznik-Zdroju i posiada nazwisko Józef Michorowski i jest tutaj do czerwca 1949 roku.  W tym roku komuniści odbierają siostrom Notre Dame placówkę w Dusznikach-Zdroju. Potem miejscem jego pobytu jest Krzydlina, Wierzbice i Goworów od około  1951-1958. Poszukiwania Józefa Michorowskiego trwają kilka lat i na pewno nigdy bym takiego kogoś nie znalazł.  W tym roku  poszukuje Marka Winogrońskiego. Sierotkę, który również był w Dusznikach-Zdroju, ale też nigdy o tym nie wiedział. Jego droga po sierocińcach splata się z naszym ,,Józiem”. Marek to opisana wcześniej też niezwykła historia. Po kilku latach poszukiwań odnalazłem go na południu Polski. Moje poszukiwania zatoczyły jednak  Australię i Stany Zjednoczone. Marek po 40 latach odnalazł matkę. Dowiaduję się od niego , że przebywał w Goworowie całą szkołę podstawową. Po kilku rozmowach czytam mojej sierotce nazwiska dusznickich dzieci. Przy nazwisku Michorowski  następuje zdziwienie i chwilowa przerwa. Był taki chłopiec, ale myśmy go przezywali Michorowski. Miał jednak inne nazwisko. Znam go i mam telefon do niego.  Swoimi kanałami sprawdzam, że to samo dziecko urodzone w 1944 roku. Mamy już trzecie dane osobowe. Wszystko się zgadza. Mam 100% pewności, że odnalazłem małego ,,Józia”. Wykonuje jeden telefon pod wskazany przez Marka numer.

Goworów

Niestety jestem zawiedziony. Żona mówi, że mąż jest chory i nie chce rozmawiać na ten temat. Marek powiedział mi, że jego kolega szukał matki i rodziny. Dzisiaj wiem, że nie  miał żadnych szans, by ktokolwiek mu pomógł. Mały skrawek papieru, który dawno temu odnalazłem, pomógł rozwiązać  zagadkę. Połączenie wydarzeń, faktów i nazwisk ułożyło się w piękny poszukiwawczy sukces. Przypadek, szczęście czy też? Dzisiaj dzięki starym książkom archiwalnym znalazłem adres Józia. Wyślę mu zdjęcie jego mamy i telefon do siebie. Rodzina zadecyduje. Sukcesem jest też to, że miesiąc temu odnalazłem jego krewnych. Siostry i bracia pragną spotkania. Czekają jednak na decyzję Józia. Józio może wiele się dowiedzieć. Jednak to już będzie zależeć od jego rodziny i od niego. Myślę, że szkoda by to było zniszczyć. Może to mama woła go do siebie, a może jest inaczej. Józio trzymający po 81 latach zdjęcie swej mamy w swych dłoniach. Głaszczący jej włosy i po raz pierwszy tulący się do niej. Czas pokaże. Na fotografii pewnie jest nasz Józio w Goworowie. Są też tutaj inne sierotki z Dusznik-Zdroju. Gdyby nie Marek nigdy zagadka Józia nie byłaby rozwiązana. Ta znajomość pomogła mi w odnalezieniu kolejnych sierotek. Nie przypuszczałem, że kolejnym przystankiem dusznickich sierotek był Goworów. Po ostatnich rozmowach z rodziną wiem, że ojciec dziewczyny po śmierci pierwszej żony ponownie się ożenił i to macocha miała duży wpływ na decyzje wtedy podejmowane. O tym jednak Józio już sam się dowie. Ma dużo sióstr i braci.

Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju jest bezpłatne i prywatne.

Nie jest dotowane przez instytucje miejskie i kultury.

Proszę o wsparcie na realizację zadań kulturalnych.

Skomentuj