Przepiękne i czyste postacie z Dusznik-Zdroju. Dzisiaj pragnę opisać historię życia człowieka niezwykłego. Choć materiałów o jego życiu jest bardzo mało to jednak jego bogate życie duchowe i wspaniałość jego dzieł powinny być ukazane mieszkańcom Dusznik Zdroju. Dzisiaj niektóre grupy próbują ze zdrajców Polski robić bohaterów i przedstawiać mieszkańcom i turystom ich sylwetki nie kwapiąc się zajrzeć do archiwów gdzie wychodzi ich plugawe życie i współpraca ze zbrodniczymi organizacjami.
Wyjątkową postacią w naszym mieście był Pan Władysław Kliś znany bardziej duszniczanom jak Brat Antoni. Urodził się w wiosce Radziechowy koło Żywca w dniu 27.5.1918 roku.


Tutaj też upłynęły lata jego dzieciństwa. Od młodego wieku wyróżniał się pobożnością. Niestety lata wojny dotknęły i jego. Został przez Niemców zesłany na roboty do Oświęcimia i jest robotnikiem przymusowym zatrudnionym przez koncern IG Farbenindustrie. Koncern IG Farbenindustrie w Monowicach (koło Oświęcimia) to nazwa niemieckiego giganta chemicznego, który podczas II Wojny Światowej zbudował przy obozie koncentracyjnym Auschwitz ogromną fabrykę, wykorzystując przymusową pracę więźniów do produkcji chemicznej, co doprowadziło do powstania podobozu Auschwitz III-Monowitz, kluczowego dla funkcjonowania IG Farben, będącego symbolicznym połączeniem zbrodniczej działalności koncernu z systemem Zagłady.


Tutaj doczekał końca wojny. Ożenił się i miał jednego syna Bronisława. Kolejny dramat to ciężka choroba i guz mózgu. Próbuje szukać ratunku u lekarzy. Dowiaduje się, że jedynym ratunkiem jest operacja w Szwajcarii. Niestety lata komunizmu, sytuacja materialna nie pozwala mu na taki krok. Nasz Brat Antoni postanawia całe swoje życie oddać pod opiekę Boga. Całkowite zawierzenie i poddanie się woli Bożej skutkuje cudownym uzdrowieniem. Wcześniej składa ślubowanie, że jeśli zostanie uzdrowiony resztę życia spędzi w klasztorze. Po uzdrowienie nie podejmuje jeszcze decyzji i zwleka. Powraca choroba i wtedy już wie, że musi podjąć jednoznacznę decyzję. Podejmuje ją i zaczyna żyć jako świecki brat w klasztorze. Choroba ponownie odstępuje. Zebrane informacje są szczątkowe, ale pochodzą od siostrzeńca i są w 100% wiarygodne.
Duszniki-Zdrój i życie w klasztorze franciszkańskim.
Moja pamięć sięga około roku 1975. Wtedy jako ministrant stykam się z tą piękną postacią, która miała ogromny wpływ na moje przyszłe życie. Wtedy jeszcze niewiele rozumiałem, ale samo przebywanie obok tego człowieka było takim pięknym doświadczeniem duchowym. Widzę go dzisiaj jak służy pokornie wspólnocie klasztornej i parafialnej. Zawsze usługiwał do mszy świętej i wyróżniała go ogrommna pokora. Brat cichy i pokornego serca. Był członkiem III Zakonu św. Franciszka
Od mieszkańców Dusznik-Zdroju wiem, że to dzięki jego pracy apostolskiej wiele ludzi zawarło sakrament małżeństwa. Dawał dobre rady duchowe. Mi też kiedyś pożyczył książkę, która wpłynęła na wiele dobrych decyzji, które później podejmowałem w swoim życiu. Kiedy chodziłem do szkoły w Oświęcimiu a był to rok około 1979-1981 miałem sposobność odwiedzić go w klasztorze bernardyńskim w Rzeszowie. To był krótki okres pobytu. Potem dzięki ogromnym staraniom O. Gabriela Popiołka powrócił do klasztoru w Dusznikach-Zdroju. To Brat Antoni własnym rękami odbudował ,,czerwony kościół” w Zdroju.

Dzięki zdolnościom budowlanym po ponad 30 latach w tym kościele ponownie odprawiane były msze święte i nabożeństwa. On też pod koniec lat 70-tych wybudował własnymi rękami salkę katechetyczną w ogrodzie franciszkańskim. Wiem, że poświęcił wiele czasu przy budowie domu mieszkańca Dusznik-Zdroju. Znam wiele jego szlachetnych dzieł. Wielu ludziom pomagał i ukazywał właściwe ścieżki życia. Był ascetą. Wiele dni w tygodniu pościł o chlebie i wodzie. Oddawał się ćwiczeniom ascetycznym. Był przy tym niezwykle dobry, uczynny i pokorny. Nasze drogi się rozeszły później. Wiem, że syn jego wyjechał do USA. On natomiast ostatnie lata życia spędził w Domu Opieki w Niemczy. Tam też jest jego grób. Przejeżdżając przez Niemcze warto zajrzeć i odwiedzić grób tego niezwykłego człowieka. Święci są wśród nas. Nie trzeba ich szukać i czytać o nich. Wprawdzie nie jest kanonizowany , ale jego życie było życiem człowieka o wielkiej świętości. Jeśli ktoś posiada jakieś wspomnienia bądź świadectwa to proszę przesłać lub skontaktować się z Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju.
