Sentymentalna podróż do dusznickiego sierocińca 1945-2025

Dariusz Giemza

Sentymentalna podróż do sierocińca w Dusznikach-Zdroju. Jest piękny słoneczny dzień 12 lutego. W tym dniu odwiedza tajemniczy sierociniec w Dusznikach-Zdroju córka Pana Mariana. Wszystko zaczęło się pół roku temu. Nieznany numer telefonu i kobiecy głos w słuchawce. Mój tata urodził się w 1944 roku w Dusznikach-Zdroju. Taki wpis widnieje w dowodzie osobistym. Jest podana dokładna data. Już po cichu wiem, że to będzie moja kolejna sierotka. Słucham opowieści córki i obiecuję pomoc. Czy moje szczątkowe dane, które zgromadziłem o tajemniczym sierocińcu będą w stanie pomóc Panu Marianowi poznać prawdziwą tożsamość. Jednak po kolei spróbuję przedstawić historię mojego dziecka z sierocińca. Tak bowiem je nazywam. To są moje dusznickie sierotki. Dzisiaj już wiem z rodziną wiele więcej, ale też jest jeszcze dużo tajemnic. Marian urodził się w Bernstadt obecny Bierutów. Chwilę po urodzeniu dziecko otoczone jest miłością siostry i babci. Matka zostaje bowiem wysłana na roboty do miejscowości Salzgitter. Dlaczego?

Po półrocznym pobycie w rodzinie Manfred, bo tak brzmi jego prawdziwe imię zostaje oddany do sierocińca. Dom ten w miejscowości Brzeg według dokumentacji był nazwany Säuglingsheim /Dom dziecka (nazywany również kliniką dla niemowląt ) to instytucja opiekuńcza zapewniająca tymczasową lub stałą opiekę zdrowym, porzuconym, osieroconym lub porzuconym niemowlętom i małym dzieciom/. Marian zostaje oddany 1 lipca 1944 roku. Motywy oddania nie są znane. Przypuszczamy, że babcia i siostra miała trudne warunki, mogły cierpieć głod, dziecko mogło być chore. Przychodzi trudny okres kiedy Armia Czerwona zbliża się do miejscowości Brzeg. Jest styczeń 1945 roku. Miejscowa ludność szuka drogi ucieczki. Babcia z siostrą udają się do sierocińca po dziecko. Niestety sierociniec jest zamknięty. Dzisiaj wiem, że dzieci ciężarówkami udają się do Bad Reinerz obecne Duszniki-Zdrój. Z Brzegu trafiły też do Dusznik-Zdroju Christa i Urszula, których historie można przeczytać na blogu mojej strony. Tych dzieci mogło być kilkadziesiąt. W szczytowym momencie w Dusznikach-Zdroju mogło być kilkaset dzieci. Wszystkie domy, czyli obecne dwa budynki Zimowitu, powyżej Odrodzenie, wszystkie budynki Chemik oraz Klasztor Franciszkanów były wypełnione małymi dziećmi w tym bardzo dużo niemowląt.

Dawny Parkhotel i Hygiea obecne sanatorium Zimowit.

Ile dzieci zostało w Dusznikach-Zdroju 9 maja 1945 nie wiemy, bo nie ma takich danych. Według moich badań dużo ponad sto. Późniejsze dane mówią o tym, że Siostry Notre Dame opiekowały się około setką dzieci. Wiemy, że Manfred 14 lipca 1946 roku wraz z około pięćdziesięciorgiem dzieci zostaje ochrzczony na placu przed Sanatorium Zimowit.

Świadek chrztu świętego dzieci

YouTube video
Władysław Kolbusz
Ks. Mieczysław Pieniążek

Kapłan, który ochrzcił te dzieci to ks. Pieniążek. Nasz dusznicki malarz Władysław Kolbusz uwidocznił ten fakt na grafice, która znajduje się w Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju. Potem mamy troszkę tajemnic. Nie wiemy, w jaki sposób Marian trafia do Otwocka do sierocińca Sióstr Elżbietanek. Tutaj jest też adoptowany. Później zostaje lekarzem i całkiem przypadkowo wyjeżdża często do Niemiec na krótkie okresy pracy i biegle mówi po niemiecku. Dzisiaj jest 81-letnim schorowanym człowiekiem. Ma demencję.

Kilka miesięcy temu wszystko właśnie zaczęło się od tego telefonu jego córki. Po tym jak pomogłem odnaleźć prawdziwe imię i nazwisko Mariana rozpoczęły się poszukiwania jego rodziny. Jeszcze kilka lat temu miałem dane matki Mariana z powojennym adresem, ale nic nie znalazłem. Porzuciłem poszukiwania bowiem nawet odnalezienie rodziny nic praktycznie, by nie wniosło do sprawy. Kluczowe było odnalezienie dziecka i jakie jest teraz jego prawdziwe imię i nazwisko. Kiedy Marian został zlokalizowany ruszyłem z córką do miejscowości Salzgitter. Tam bowiem matka Mariana zostawiła swoje małe ślady. I tutaj na pomoc przyszła mieszkanka Niemiec Andrea Wüstenhagen, której podrzucaliśmy informacje. Wykonała tyle pracy i telefonów, że dotarła do rodziny Mariana. Potem pierwsza rozmowa córki z rodziną. Pierwsze zdjęcia mamy Mariana. I dla mnie ta niesamowita chwila. O to poprosiłem córkę i spełniła moje życzenie. Marian siedzi na fotelu i w dłoniach trzyma zdjęcie swej kochanej mamy. Może dotykać jej włosy, twarz. Może ją pocałować i poczuć więzi rodzinne. To się stało prawdą po osiemdziesięciu latach. I niedługo później rodzina z Niemiec przyjeżdża do Warszawy. I ten moment kiedy Marian i jego siostra, której nigdy nie widział tonie w jego ramionach. To piękne i wzruszające chwile.

Pan Marian ze zdjęciem mamy
Kilkuletni Marian

I teraz po osiemdziesięciu latach w dusznickim sierocińcu pojawia się córka Pana Mariana. Przyjeżdża z Warszawy, aby dotknąć miejsc gdzie tata spędził około dwóch lat swego życia. Pan Marian jest chory i nie może tutaj być. Umawiamy się na parkingu przy ul. Chopina. Jest godzina 10.30. Proponuje spacer do wnętrza sierocińca. Przedstawiam pracownikowi mojego gościa i pokazuje miejsca gdzie przebywał. Poręcze, na których zjeżdżał, podwójne drzwi, gdzie bawił się w chowanego i jadalnia gdzie codziennie z setką dzieci jadał posiłki. To niesamowite przeżycie dla mojego gościa. Kątem oka widzę łzy. Zostawiam córkę z myślami i wewnętrznymi przeżyciami. Po tyle latach zagadka pochodzenia jej taty i pierwszych lat życia została rozwiązana. Jest w tym miejscu, które przez tyle lat było tajemnicze. Dlatego nazwa tajemniczy sierociniec bardzo pasuje do tego miejsca. Moi goście w Muzeum uznali to miejsce za cel wycieczek.

Sentymentalna podróż córki Pana Mariana do Dusznik-Zdroju
Wizyta w Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju

Nie wchodzą na teren Sanatorium, ale często okrążają ten budynek i kontemplują sieroctwo dzieci. Bardzo dziękuję córce Pana Mariana za tą wizytę. Mogliśmy w rozmowach przenieść się do lat 1944-1946?7, bo to prawdopodobnie w tym roku Marian opuścił sierociniec. Mój gość odwiedził również Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju. Akurat Muzeum odwiedziła duża grupa dzieci z zimowiska z Wrocławia. Dzieci usłyszały też historię sierot i opowieść o Panu Marianie. Przedstawiłem też grupie córkę Pana Mariana. Tak myślę, że na długo pozostanie w sercach wszystkich uczestników ta niezwykła lekcja historii. Mój gość odjechał do Warszawy z myślami i wspomnieniami. Będziemy dalej rozwiązywać tę wojenną zagadkę. Jest jeszcze wiele do wyjaśnienia. Tymczasem zapraszam do Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju na opowieści o historii miasta i sierotkach. Muzeum jest całkowicie prywatne i bezpłatne i nie jest wspierane przez władze miasta. Zapraszam.

Muzeum Skarbiec Dusznik-Zdroju jest bezpłatne i prywatne.

Nie jest dotowane przez instytucje miejskie i kultury.

Proszę o wsparcie na realizację zadań kulturalnych.

Skomentuj